JACEK ANDRZEJEWSKI

Dariusz Bartoszewicz
2008-02-02, ostatnia aktualizacja 2008-02-02 00:00


Jacek Andrzejewski, artysta i kamieniarz

(Jacek Andrzejewski, artysta i kamieniarz)

Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Przy okazji remontu chodników w Alejach Ujazdowskich na warszawskich trotuarach po raz pierwszy mogą się pojawić barwne ?dywany? uplecione z kolorowego kamienia.

Artysta i jedno z jego dzieł

(Artysta i jedno z jego dzieł)

Fot. Bartosz Bobkowski / AG


 Pod stopami może być bajkowo i kolorowo jak w krainie tysiąca i jednej nocy. Zamiast bruku z szarego betonu powiew Orientu i sarmackie klimaty. Zapowiada się wielka turystyczna atrakcja - warszawskie ulice, a ściślej chodniki, wzorzyste i barwne jak dywany.


- Urodą stolica nie ma szans konkurować nie tylko z Paryżem, Pragą, Barceloną, ale także z polskimi miastami. Ale możemy stworzyć miasto najpiękniejszych nawierzchni. Niech to będą warszawskie dywany z kolorowego kamienia - apeluje Jacek Andrzejewski, artysta i kamieniarz.

Mają je projektować artyści polscy i ze świata, by swymi dziełami upiększyć stołeczne bruki. Na pierwszy ogień być może pójdą Aleje Ujazdowskie. Na razie ta część Traktu Królewskiego przypomina teraz bardziej gumno: biednie tu i krzywo, płyty połamane, chodniki wymłóciły parkujące wszędzie samochody.

Waldorff wyśmiał artystę

Andrzejewski urodził się w 1947 r. w Warszawie. W latach 60. skończył szkołę Kenara w Zakopanem. Malował obrazy, robił grafiki. Gdy w następnej dekadzie wyjechał do Niemiec, odkrył nową pasję.

- Nauczyłem się brukarstwa. Realizowałem projekty ogrodów, mozaiki i rzeźby - mówi. I pokazuje bajkowego "Ślimaka" z kostki brukowej w Ogrodzie Rzeźb w Düsseldorfie.

W 1999 r. artysta wrócił do kraju. Pierwsze wrażenie? - Pod nogami zamiast ulic, placów i deptaków z kamienia, zobaczyłem wielkie kałuże - wspomina.

Wszędzie ogromne połacie betonowej kostki jak na placach manewrowych i parkingach przed hipermarketami.

- Do swojego pomysłu przekonywałem Jerzego Waldorffa. Kiedy usłyszał o chodnikach zamienionych w dywany utkane z kolorowego granitu, ryczał ze śmiechu: "Dziecko - mówił - na coś takiego musimy poczekać z 50 albo i 100 lat" - wspomina Andrzejewski.

Gdy w końcu namówił krytyka muzycznego, obrońcę zabytków i opiekuna Powązek, by lobbował za "dywanami", Waldorff zmarł. - Mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy zakochają się w dywanowej idei - marzy Andrzejewski.

Ratusz: Więcej światła i zieleni

Ratusz o dywanach już wie. - W unikatowej przestrzeni należy sztuką i małą architekturą podnosić jej wartość. Dywany są jednak jedynie na etapie fajnego pomysłu. Jak zwykle może być problem natury organizacyjnej - nie kryje Tomasz Gamdzyk, szef miejskiego wydziału estetyki przestrzeni publicznej.

Jak uczą perypetie z remontem Krakowskiego Przedmieścia, każde niestandardowe rozwiązanie budzi opór Zarządu Dróg Miejskich. Entuzjazmu tej instytucji nie wzbudzały wąskie jezdnie brukowane granitem czy pomysł źródła, które miało bić przy skwerze Hoovera (nie będzie go).

- ZDM interesuje się kwestiami transportowo-ruchowymi, a nie estetycznymi - przyznaje Tomasz Gamdzyk, który marzy, by Aleje Ujazdowskie nabrały blasku.

Wylicza, że należałoby usunąć uschnięte drzewa, posadzić w ich miejsce nowe i wszystkie efektownie podświetlić. - Ukryty w ziemi reflektor rzuca światło tak, by podkreślić koronę i bryłę drzewa - marzy Tomasz Gamdzyk.

Teraz trzeba wszystkie pomysły skonsultować z konserwatorem zabytków i władzami miasta, by ustalić, czy i jak zamówić dywany na warszawskie chodniki.

Kobierce nie w smak ZDM

- Przygotowaliśmy wytyczne konserwatorskie dotyczące remontu chodników oraz wydzielenia na nich ścieżki rowerowej. O dywanach nic nie wiemy - stwierdza Zofia Piekarska z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

Konserwator zaleca płyty o wymiarach 50 na 50 cm z kruszywa płukanego, układane równolegle do budynków, kamienne krawężniki, miejsca postojowe z kostki granitowej, ogrodzenie trawników z balustradami z żeliwa lub innego metalu.

- Kończą się prace projektowe, które uzgadnialiśmy z wydziałem estetyki i konserwatorem zabytków. Wtedy można się było starać o dywany. Teraz jest za późno - uważa Małgorzata Gajewska z biura prasowego ZDM całkowicie zaskoczona ideą kobierców z kamienia.

szacuje: - Tak na oko potrzeba 7-8 mln zł na remont chodników w Alejach. W tegorocznym budżecie na razie nie mamy pieniędzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna